Wojna: covid ostatnią krucjatą totalitaryzmu?

W którejś z niedawnych notek pisałem, że scenariusz zamierzeń został przygotowany latem, ale wobec wielu sprzeciwów doszło do tarć, co ujawniły zdarzenia październikowe.

 

 

 Obecnie jest ponowna próba przyjęcia dostosowanego scenariusza, a wyników możemy oczekiwać w styczniu.

 

Skąd te zmiany? Wydaje się oczywiste, że wynikają z osłabienia obecnej potęgi jaki stanowi Zachód z wiodącą rolą USA.

Proces totalizacji nasilił się wraz powstaniem systemu jednobiegunowego jaki zaistniał po rozpadzie Bloku Wschodniego; USA starają się tworzyć warunki utrzymania swej hegemonii, co musi prowadzić do totalitaryzmu.

Brak zagrożenia Wschodem zrekompensowano (starano się) wprowadzając inne zagrożenia – pojawił się terroryzm i dodawane są kolejne typu dziura ozonowa, przeludnienie, brak surowców, energii, a ostatnio wzrost temperatury. Dodatkowo mamy kwestię LGBT itd., a w zanadrzu można się spodziewać zagrożenia z kosmosu (kosmici, albo meteory).

Wszystkie te czynniki mają jeden cel – ograniczenie praw obywatelskich i wdrożenie społeczeństw w karby totalitaryzmu. Covid i zagrożenia z tym związane – są , jak dotąd, najbardziej skuteczną metodą kontroli społecznej.

 

Czy wszystkie sprawy idą zgodnie założonym planem?

Oczywiście, że nie. Przede wszystkim świat staje się wielobiegunowy. O ile przy tym Rosja mogła samotnie ulec, to obudzone  Chiny stały się potęgą przynajmniej równą Zachodowi. A budzi się przecież Ameryka Południowa i może też to samo zdarzyć się w Afryce; sprawa braku potęgi państw islamu wynika z ich podziału.

 

 Zachód  prowadził politykę ekspansji co zaowocowało uderzeniem na Irak, a następnie Afganistan. Do tego doszły kolorowe rewolucje na północy Afryki i próba przejęcia Syrii.

Wszystko wskazuje, że kampania gruzińska miała stworzyć bazę ataku na Iran. Ostatnim , udanym elementem ekspansji była Ukraina. I można powiedzieć, że dalsze działania kierunkowe były już nieudane.

Nieudana była kwestia koreańska, która nie przyniosła żadnych efektów, a wręcz stworzyła warunki do utraty Taiwanu z czym należy się liczyć w najbliższym czasie. Z Afganistanu trzeba było się wycofać. Gruzja i Syria stracone, do tego narastające problemy z Ukrainą.

Próba przejęcia Białorusi – nieudana. Do tego coraz większe wrzenie społeczne związane z covidem. Potęga Zachodu ma jeszcze silne ostrze militarne, ale brak zaplecza społecznego umożliwiającego ekspansję; już nie występuje korelacja między dobrobytem i ekspansją.

 

Czego zatem możemy spodziewać się w najbliższym czasie, szczególnie w naszym regionie?

Czy polityk polska jest prowadzona racjonalnie?

Jest sprawą oczywistą, że istnieje dążenie Zachodu do podporządkowania sobie Polski (i innych krajów działających samodzielnie) i gdyby nie zewnętrzne okoliczności – już bylibyśmy zmuszeni do uległości. Polska została wystawiona do roli „zaczepnego kundelka”, którego zadaniem było rozpoczęcie konfliktu z Białorusią. Wybory prezydenckie tamże, to tylko pretekst – znaleziono by inny. Gra idzie o osłabienie Rosji; przejęcie Białorusi pozwoliłoby na stworzenie ukraińskiego zagrożenia dla Rosji, co eliminowałoby  ją z pozycji „rozgrywającego”. Automatycznie Rosja zostałaby osłabiona w Syrii, Gruzji, czy Libii.

Rosja dąży do usunięcia zagrożenia ukraińskiego, ale bez zaangażowania sił własnych, Wojna na Ukrainie pozbawiłaby to państwo elementu ingerencyjnego, gdyż brak tam jest zaplecza i materialnego, i populacyjnego. Dlatego tworzone jest zagrożenie, ale Rosja nie jest zainteresowana bezpośrednią wojną.

Z kolei Ukraina, podjudzana i dozbrajana przez Zachód, nie poradzi sobie z Rosją, a na większą pomoc ze strony Zachodu liczyć nie może.  Tym bardziej, że zamieszanie na Ukrainie  zablokuje kanał przerzutowy gazu. Drugi – przez Białoruś – także zagrożony. A Zachód bez ciepła w domach, bez wygód , nie będzie zainteresowany angażowaniem się w konflikt wbrew własnym interesom.  Jedynie Polskę można by było do tego „wystawić”.

I w tym kontekście warto zastanowić się nad granicznym konfliktem z Białorusią. Polska angażując się traci zdolność wsparcia Ukrainy, a do tego jeszcze żąda pomocy ze strony Zachodu.

Czyli – nie dość, że nie wypełnia nakazanej roli, to jeszcze angażuje mocodawców, co stawia ich w niekorzystnej sytuacji. Być może przypadkowo, być może z rozmysłem, ale polskie działania blokują możliwość wojny na Ukrainie.

 

Czego należy się spodziewać w styczniu? Raczej ostrej retoryki antyrosyjskiej i jednocześnie tonowanie napięć. Bardzo możliwe, że Ukraina zostanie „stracona”, gdyż utrzymanie wojsk w gotowości zbyt długo nie będzie możliwe, „pomoc” Zachodu osłabnie, a problemy wewnętrzne narosną. Może pojawić się „Majdan” ale w „drugą stronę”.

Konflikt graniczny z Białorusią wygaśnie.

A covid?

Też możliwe jest stonowanie – wprowadzi się leki blokujące rozwój wirusa.

Co dalej?

Sprawa jest otwarta. Jednak musi  nastąpić jakieś przetasowanie tworzące podstawy zmiany relacji. Można więc też liczyć się z próbami kontruderzenia totalsów.

Krzysztof J. Wojtas

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

Podobał Ci się post? Wystaw ocenę!

4

liczba ocen: 9

  • Jedno co pewne.

    Jest nowy ogromny dywan.

    A buldogi?

    Ogromna wataha.

    I tez coraz wieksza.

    Kwestia, kiedy rozstrzygajaca walka wyrwie sie spod dywanu.

    Koniec gry pozorow.

    Kreowania rzeczywistosci.

    I nic nie bedzie.

    Kononowicz prorokiem?

    Czemu nie.

  • Na pewno tak jest?

    Przesadzona interpretacja.

    Czemu więc przeciwny USA blok za jaki uważa się Chiny, Rosję i satelity robią to samo z wyszczepianiem, sanitaryzmem i zamordyzmem?

    Myślę, że większość państw robi to samo pod czyjeś dyktando. Tylko czyje?

    Wszyscy (najwięksi) dogadali się miedzy sobą i dążą do swoich celów.

    Uważam, że to jest wojna z ludzkością w celu depopulacji. Jak nie uda się wyszczepianie, to wtedy brak prądu, internetu, gotówki, żywności zrobi to samo. W rękawie jest też ogólnoświatowa wojna.

    • @Dal#Na pewno tak jest?

      Przyznaję, że też nad tym dumam.Bo Chiny mają inny system i tam totalitaryzm jest niejako obowiązkowy. Czy jest potrzeba stosowania dodatkowych obostrzeń?

      Mają własne szczepionki, a zatem to nie asa jest tu ważna. Może wykazanie, że Zachód jest mniej skuteczny?

      Opcja depopulacyjna w Chinach jest bez sensu, a jeszcze bardziej w Rosji.



      Wstępnie był zamiar zwalenia winy za covid na Chiny (patrz zamierzenia Trumpa). Może stąd te reakcje?

      Covid miał zwiększyć zamordyzm i zwalić winę na Chiny jako wroga. Ludzie sterroryzowania mogliby uznać, że lepiej iść na wojnę niż podlegać restrykcjom lockdownu.

  • "sprawa...

    ...jest otwarta" - ależ genialna przenikliwość... a jaka głębia wniosków.... ech Wojtasie, Wojtasie - jak żeście na to wpadli...? :)))

    • @Andrzej Tokarski#

      Jak dożyjesz do lata, to ci wyjaśnię, Tokarski.

      • @Krzysztof J. Wojtas#Andrzej Tokarski#

        spróbuj zacząć czytać rozumem, a nie tylko samymi oczami.... Wojtas - wtedy być może zaczniesz coś tam ogarniać - na razie snujesz bajki z mchu i paproci: Rosja to, Srosja tamto... to nie ten czas i nie ten świat, tamtego świata i czasu już nie ma - na początek Chabadowego Cara - tak ze dwadzieścia razy - może coś zaskoczy... ;)

  • "Co dalej?"

    ----------------------

    Jak to co? Dalej - przerób rodzaju ludzkiego na szatańskie odchody będzie trwać nadal.

    Wniosek?

    Jeżeli pozamyka się któreś fronty - to otworzy się nowe - ale proces przerobu będzie trwać bo ludzie są kompletnie ubezwłasnowolnieni.

  • Odłączyć Rosję od SWIFT

    Bloomberg twierdzi, że amerykańscy urzędnicy dyskutują o odłączeniu Rosji od sieci bankowej SWIFT w przypadku gdyby Kreml zdecydował się na zaatakowanie Ukrainy. Byłaby to zdecydowanie najsilniejsza sankcja, jaką kiedykolwiek nałożono na Rosję i znacząco wpłynęłaby na życie zwykłych obywateli.”



    No fajnie byłoby odłączyć rusków od SWIFT i ich zagłodzić.

    Ja już nawet sobie wyobrażam co to by było.

    Ropy za dolary ani za euro ruski by nie sprzedali, gazu z rury po dnie Bałtyku nie sprzedali. zboża nie sprzedali, diamentów nie sprzedali.

    To byłby dla Rosji koniec świata i koniec Kremla i koniec Putina

    Musieliby zacząć sprzedawać za ruble. To znaczy próbowali by sprzedawać za ruble, a nikt by nie kupił, bo żaden kraj, żadna zachodnia firma, niemiecka czy turecka rubli w swoich zasobach nie ma i w ten sposób za pomocą SWIFT Rosja by padła jak mucha.

    Tylko kućwa mać, jest jedno małe ryzyko. Szwaby i Turki wiadomo swój rozum mają, jakby im zrobiło się zimno, bo zima zaczęła się wcześniej, jakby przemysł turecki i niemiecki zaczął odczuwać braki ropy i gazu a ludzie mąki z ruskiego Zyta to by zaraz różni handlowcy i biznesmeni i korporacje i nawet bankierzy polecieli do Moskwy, to tamtejszego silbermanku of Russia i pobrali miliardowe rublowe pożyczki i gaz i ropę i zborze a nawet diamenty zaczęli kupować za ruskie ruble.

    Co więcej mogłoby się zdarzyć, że żeby te zaciągnięte w ruskim banku pożyczki i kredyty spłacać, sami by zaczęli sprzedawać mercedesy, i ople i audi i BMW i cytryny ( to z Turcji) za ruble i zamiast upadku Rosji i Kremla i Putina, padłby dolar, padłby SWIFT i padło truchło USA

    Ale co mnie to wszystko obchodzi.



    Mnie syn kilka dni temu poprosił bym mu zrobił wieszak na klucze, bo ma nowe mieszkanko i chciałby mieć klucze do tego mieszkanka na czym powiesić.

    Więc mu zrobiłem jak niżej. A jakby ktoś chciał mieć też taki, lub podobny wieszaczek na kluczyki, ( wygląda jak dzieło sztuki), za 275 zł no to też mogę zrobić.

    Nie jest to co prawda wieszaczek dla tych co w Biedronce robią za najniższe stawki, ale są też u nas w kraju ludzie zarabiający całkiem przyzwoite pieniążki których stać na takie wieszaczki.



    https://informacjegospodarcze.files.wordpress.com/2021/11/wieszak-na-kluczyki.jpg

  • bez obaw, będzie dobrze

    Ogólnie rzecz pojmując to ja zbyt wielkich problemów dla Polski nie widzę.

    PiS boi się utraty poparcia wyborców i utraty władzy, więc zbytniego zamordyzmu nie będzie wprowadzał z obawy jak wyżej.

    Problem ma USA nie my, bo jest na ścieżce utraty hegemoni, raz przez Rosję dwa przez Chiny.

    Z Afganistanu jankesi musieli się wycofać, Kim z Korei Północnej ( kraj odległy i raczej niewielki) nie dał się zastraszyć. Rosja Putina jest bardziej ostrożna i strachliwa aż do żenady.

    Ja na miejscu Putina, jakby mnie Biden powiedział, że żadnych czerwonych linii nie będzie uznawał to bym mu odpowiedział:

    – A spróbuj ją przekroczyć, to zamienimy cię w odrobinkę popiołu.

    Ale Putin to Putin, człowiek bez jaj i bez kręgosłupa. Na szczęście dla niego i dla Rosji są jeszcze generały i inżyniery od broni hipersonicznej i atomowej i to na razie Rosję jeszcze trzyma.

    Ukraina jak wrzód na dupie. Wcześniej czy później pęknie, albo trzeba będzie go zoperować, a to rola dla Rosji.

    • @Ukiel#bez obaw, będzie dobrze

      Powtórzę: Putin wie, że Rosja ma małe zasoby. Dlatego robi wszystko, aby utrzymać niezależność Rosji najmniejszym kosztem.

      Dlatego jest gotów do wielu poświęceń.

      Broń jądrowa - jest bronią ostateczną. Czy warto jej użyć przy nawet jawnej prowokacji?