W zasadzie - wszystkie atuty są w polskich rękach. Prowadzona "wojna" jest, de facto, niszczeniem sił własnych, gdyż wszelkie anse wewnątrz unijne zmniejszają "moc" tej organizacji, a obecne działania są już otwartą "wojną".

 

 
Utrzymanie dotychczasowych zasad, czyli wyraźnej przewagi "jądra" UE nad dołączającymi krajami polegało na stosowaniu różnych metod kontroli i dyscyplinowania, gdzie bicz ekonomicznych zależności był stosowany permanentnie. 
Z tego układu Polska zaczęła się wyłamywać po dojściu PiS do władzy. Można twierdzić, że w ostatnim momencie udało się zachować szanse na niepodległość. Przecież gdyby PiS nie uzyskał samodzielnie mandatu na rządzenie byłoby "pozamiatane" - PiS nie byłby  w stanie stworzyć rządu, a w TK znalazłaby się opcja PO - PO. 
O tym, że PO nie było przygotowane na porażkę świadczy organizacja próby zamachu stanu - PO było święcie przekonane, że może usunąć PiS nawet tak debilnie przeprowadzoną akcją.
Konsekwencją utrzymania się PiS u władzy jest narastająca niestabilność w UE, która za fasadą demokracji i wolności gospodarczej prowadzi postkolonialną politykę.Widać, że jądro UE wymaga wykorzystywania swoistego niewolnictwa, aby utrzymać swą pozycję, a samodzielnie nie jest w stanie konkurować z innymi. Gorzej - nie jest w stanie utrzymać nawet dotychczasowych pozycji i związanego z tym standardu życia ludności.
 
Jaki kierunek obrano?
Postanowiono wykorzystać atuty związane z poziomem rozwoju dziedzin w których "jądro" ma największe osiągnięcia, a blokować te dziedziny, w których "aspiranci do dobrobytu" mieli większe możliwości.
Chyba jest oczywistym, taka jest geneza "zielonego ładu", czyli dążenie do zmniejszenia produkcji CO2.
Covid - to ograniczenie praw i zdyscyplinowanie społeczeństw, ale faktyczne ograniczenia rozwojowe związane są przebudową źródeł energii.
Fundusz Odbudowy - to fundusz, którego przeznaczeniem jest przyspieszenie procesu. "Polski Ład" - można mniemać, miał "zieloną energię" znacząco rozwijać. Jednak w tym programie znalazło się szereg rozwiązań zmieniających relacje struktur społecznych i to, tak można sądzić, nie znalazło uznania w oczach decydentów UE - stąd szukanie powodu do utrącenia projektu.
 
Jakie mamy atuty?
Przyspieszenie wygaszania emisji CO2 miało w znacznym stopniu, o ile nie całkowicie, wynikać z inwestycji finansowanych z pożyczek Funduszu Odbudowy. Czyli mieliśmy to zrobić sami i to jeszcze zapożyczając się u "starszej UE". Taki proces inwestycyjny musi powodować spowolnienie rozwoju innych dziedzin - znacznie bardziej nam w procesie rozwoju potrzebnych.
 
Co można (powinno się) zrobić? Zrezygnować z pożyczek z Funduszu Odbudowy i tym samym opóźnić realizację źródeł "zielonej energii". Konieczne pożyczki wziąć z innych źródeł (jest nadwyżka podaży ), ale przeznaczyć je na inne, bardziej przydatne dla rozwoju Polski kierunki. UE traci kontrolę nad procesem i osłabia swe wpływy, co prowadzi do erozji.